Kolejny raz dudziarze z całej Polski spotkali się w Zakopanem podczas Dudaskich Ostatków. Dwudniowe spotkanie rozpoczęło się od krótkiej prezentacji uczestników na Krupówkach, po której w Zakopiańskim Centrum Edukacji odbył się dudziarski koncert galowy. Wieczór zakończył się potańcówką przy dudach w restauracji Javorina.

Na tegorocznej imprezie po raz pierwszy goszczą muzycy z Włoch, którzy prezentują dudy włoskie zampogne grande, o przypominającym organowe brzmieniu oraz dudziarze szkoccy. Jak co roku, w koncercie galowym wzięli udział muzycy grający na wszystkich rodzajach dud polskich. Usłyszeliśmy i zobaczyliśmy dudy: bukowsko-kościańskie, rawicko-gostyńskie, kozła białego i czarnego, sierszenki, gajdy beskidzki, dudy żywieckie i orawskie i podhalańskie. Ze Słowacji przyjechały do nas dudy podpolańskie – z centralnej Słowacji i z Oravskiej Polhory.

Wydarzenie poświęcone jest dudziarzowi Stanisławowi Gąsienicy-Byrcynowi, o którym podczas koncertu galowego opowiedział syn, Wojciech Gasienica-Byrcyn.

Stanisław Gąsienica-Byrcyn zapewne znał muzykę dalszego krewnego Gąsienicy – Gładczana „Jonków” nazywanego Dudasem, oraz Stanisława Budza-Lepsioka „Mroza”. Jego córka Anna wspomina, że tata - baca w rodzinnej Dolinie Kasprowej - posiadał na szałasie dudy. Instrument przechowywał w sąsiecku, w którym także trzymane było odświętne ubranie góralskie, torba juhaska oraz kilka książek.

Stanisław grał na dudach w czasie wojny, kiedy bacował na Hali Kasprowej, podczas odwiedzin gazdów, właścicieli owiec oraz współwłaścicieli Hali. Niektórzy wspominają ten okres po obecny czas. Znane jest jego uczestnictwo podczas występów, jednego z pierwszych po drugiej wojnie światowej, zespołu góralskiego im. Sabały. W połowie lat 50-tych XX stulecia prowadził ten zespół profesor Kaszyn. Uczestniczyły w tych występach córki Stanisława – Anna i Agnieszka.

Stanisław grywał także w rodzinnym domu, zwłaszcza w okresie kiedy nie było jeszcze radia. Zdarzało się, że powracający z kościoła sąsiedzi, przywołani graniem, zachodzili posłuchać „Byrcokowyk” nut. Także letnicy w okresie wakacyjnym przychodzili do domu artysty, by poznać muzykę graną na kozie. Ci doceniali jego granie, w odróżnieniu od niektórych Podhalan, którzy próbowali nawet wyśmiać tego samorodnego muzykanta-dudziarza.

Byrcyn grywał także z innymi muzykantami podhalańskimi m.in. Władysławem Obrochtą, Józefem Galicą „Bacą” oraz Bolesławem Trzmielem. Obok zainteresowań muzycznych, Stanisław tworzył poezję.

W planie drugiego dnia imprezy znajduje się seminarium „Dudy w Polsce - wspólne dziedzictwo czy interes regionu? W drodze na listę światową UNESCO”, spotkanie na Pęksowym Brzyzku i zapalenie zniczy na grobie śp. Stanisława Gąsienicy - Byrcyna oraz Msza Święta w intencji śp. Stanisława Gąsienicy -Byrcyna i braci dudziarskiej.

fot. Regina Korczak-Watycha

(RKW)